Przechowywanie

Jak przechowywać świeże zioła, żeby nie zwiędły

Jak przechowywać świeże zioła, żeby nie zwiędły

Kupujesz pęczek natki, koperek i bazylię, bo akurat wyglądały świeżo i pachniały latem. Dwa dni później natka to oślizgły sznurek na dnie lodówki, bazylia przypomina zwiędły bukiet, a koperek pożółkł. Wszystko ląduje w koszu, razem z odrobiną wyrzutów sumienia i kilkoma złotymi. Znasz to uczucie. Dobra wiadomość jest taka, że zioła wcale nie muszą więdnąć tak szybko. Wystarczy dać każdemu z nich to, czego naprawdę potrzebuje. W tym poradniku dzielimy zioła na trzy grupy i pokazujemy, jak zaopiekować się każdą z nich, a na koniec dorzucamy prosty sposób na to, gdy kupisz ich za dużo.

Dlaczego zioła więdną

Świeże zioło to wciąż żywa roślina, tyle że odcięta od korzenia. Po zerwaniu dalej oddycha i traci wodę, a bez dostępu do niej po prostu wysycha. Do tego dochodzi drugi czynnik: leżące obok owoce i część warzyw wydzielają etylen, gaz, który przyspiesza dojrzewanie i starzenie się delikatnych listków. Dlatego szuflada na warzywa, w której trzymamy wszystko razem, bywa dla ziół najgorszym możliwym miejscem. Problem w tym, że różne zioła mają różne potrzeby. Jedne kochają chłód i wilgoć, inne w lodówce czernieją w kilka godzin. My zwykle traktujemy je tak samo: wrzucamy cały pęczek w foliową torebkę i chowamy do szuflady. I to jest najczęstszy błąd. Kiedy dopasujesz sposób przechowywania do rodzaju zioła, te same pieniądze wystarczą na tydzień, a nie na dwa dni.

Zioła miękkie i liściaste

Do tej grupy należą natka pietruszki, koperek, kolendra, mięta i szczypiorek. Mają delikatne, soczyste listki i schną najszybciej. Najlepiej działają na nie dwie metody, więc wybierz tę, która pasuje do Twojej kuchni. Obie opierają się na tej samej zasadzie: trochę wilgoci wokół listków i chłód, ale bez zamykania ziół w mokrym, dusznym worku.

Metoda szklanki z wodą. Potraktuj zioła jak kwiaty cięte. Odetnij końcówki łodyżek, wstaw pęczek do szklanki albo słoika z odrobiną wody, tak żeby zanurzone były tylko łodygi, a nie liście. Jeśli masz miejsce, narzuć na wierzch luźno foliową torebkę, jak namiot, żeby utrzymać wokół listków wilgoć. Całość wstaw do lodówki, a wodę wymieniaj co jeden, dwa dni, gdy tylko zmętnieje. Wyjątkiem jest bazylia, o której za chwilę. Tak przechowywana natka czy kolendra potrafią wytrzymać jędrne nawet półtora tygodnia.

Metoda wilgotnego ręcznika. Jeśli nie masz miejsca na szklanki, owiń zioła luźno w lekko wilgotny papierowy ręcznik, włóż do pojemnika albo do niedomkniętej torebki i schowaj do lodówki. Ręcznik ma być ledwo wilgotny, nie mokry. Chodzi o to, żeby utrzymać wokół listków trochę wilgoci, ale nie zamienić torebki w kałużę. Co kilka dni zajrzyj do środka i wymień ręcznik, jeśli zrobił się mokry albo zaczął nieświeżo pachnieć.

Bazylia to wyjątek

Bazylia wygląda jak zioło do lodówki, ale nią nie jest. Pochodzi z ciepłego klimatu i zimno ją uszkadza: w niskiej temperaturze szybko pokrywa się ciemnymi, prawie czarnymi plamami i traci aromat. Trzymaj ją w temperaturze pokojowej, na blacie, w szklance z wodą, dokładnie jak bukiet kwiatów. Ustaw ją z dala od przeciągów i od ostrego słońca, i nie przykrywaj listków szczelnie folią, bo lubi oddychać. Woda i tu powinna być świeża, więc wymieniaj ją co kilka dni. Jeśli obrywasz listki do gotowania, zaczynaj od górnych, a roślinka dłużej zostanie ładna i zwarta.

Zioła twarde

Rozmaryn, tymianek, szałwia i oregano to zupełnie inna liga. Mają zdrewniałe łodyżki i twarde listki, więc są znacznie wytrzymalsze i wybaczają więcej. Owiń je w lekko wilgotny ręcznik, ciut bardziej suchy niż przy ziołach miękkich, włóż do pojemnika albo luźno zawiń w folię i trzymaj w lodówce. Tak przygotowane spokojnie przetrwają jeden, dwa tygodnie, a często dłużej. Jeśli zauważysz, że gdzieś zaczynają się psuć, wyrzuć tę gałązkę, żeby nie pociągnęła za sobą reszty. Te zioła mają też miłą cechę: nawet kiedy trochę przeschną na gałązce, wciąż świetnie nadają się do gotowania, bo ich olejki zostają w listkach.

Najczęstszy błąd

Największym wrogiem świeżych ziół jest wilgoć zamknięta bez dostępu powietrza. Mokre listki wciśnięte do szczelnej foliowej torebki to gotowa wilgotna sauna, w której zioła nie tyle więdną, co gniją i robią się śliskie. Dlatego zawsze osusz zioła przed schowaniem. Delikatnie odwiruj je w suszarce do sałaty albo osusz papierowym ręcznikiem, aż z listków zniknie widoczna woda. Wybieraj też raczej pojemnik albo luźno zamkniętą torebkę niż ciasno zawiązany worek, żeby powietrze mogło krążyć. I jeszcze jedno: nie myj całego pęczka na zapas. Jeśli potrzebujesz tylko kilku gałązek, umyj właśnie te, tuż przed użyciem, a resztę zostaw suchą. Umyty na zapas pęczek psuje się dużo szybciej, bo woda zostaje między listkami.

Za dużo ziół? Zamroź

Czasem pęczek jest po prostu za duży, żeby zużyć go na czas. Wtedy najlepszym wyjściem jest zamrażanie. Możesz podzielić zioła na porcje i zamrozić w woreczkach, albo posiekać je i wcisnąć do foremek na kostki lodu, zalewając oliwą lub wodą. Taka gotowa kostka ziołowa ląduje potem prosto na patelni albo do garnka. Innym sprytnym sposobem jest masło ziołowe: wymieszaj posiekane zioła z miękkim masłem, uformuj wałek, zawiń w folię i zamroź, a potem odkrawaj plasterki prosto do smażenia. Zioła twarde, jak rozmaryn czy tymianek, można też po prostu wysuszyć, wieszając gałązki w suchym, przewiewnym miejscu. Pamiętaj tylko, że mrożone i suszone zioła nadają się do dań gotowanych, do zupy, sosu czy duszonych warzyw, a nie jako świeża posypka na wierzch. Ale do gotowania sprawdzają się znakomicie i nic się nie marnuje.